dochód pasywny, inwestycje, lokata bankowa, obligacje

Ryzyko finansowe

Chyba dobry czas na poruszenie tego tematu. W komentarzach posypały się wpisy o stratach, rezygnacji z inwestowania, itd.

Trzeba pamiętać, że każda inwestycja wiąże się z ryzykiem utraty części lub całości kapitału.

Wyjątkiem, być może są lokaty – ale oferują one zysk najczęściej poniżej inflacji, więc osobiście nie uważam ich za inwestycję, tylko sposób ochrony kapitału. Oczywiście lokaty do kwoty równowartości 100 000 EUR w jednym banku (sieci banków), bo tylko do takiej kwoty mamy gwarancję BFG. Upadki banków były i będą – nie sposób tego uniknąć.
Drugim wyjątkiem są obligacje skarbowe skarbu państwa. Te już przynoszą zysk liczony 1-1.5% powyżej inflacji (minus podatek 19% oczywiście). Jeżeli nas taki zwrot satysfakcjonuje – właśnie znaleźliśmy interesujący nas instrument finansowy, kupujemy i śpimy spokojnie.

Obligacje korporacyjne – to papier dłużny, firma potrzebując gotówki sprzedaje nam obligacje, które obiecuje wykupić po określonym czasie, kusząc nas oferowanym oprocentowaniem. Tu jest bardzo różne, bank PKO SA oferował w tamtym roku 0.6% powyżej WIBOR 3M (co w praktyce dało ~2.3%/rok, Legimi, firma od e-readerów nawet 9.5%/rok. Oferowane oprocentowanie jest ściśle powiązane z ryzykiem inwestycyjnym, prawdopodobieństwo iż PKO SA nie wykupi swoich obligacji w terminie jest dużo niższe niż, że w czasie najbliższych dwóch-trzech lat firma Legimi przestanie istnieć, a tym samym nasze obligacje będą warte dokładnie 0zł.

Stosunek niewykupionych serii do zapadających na Catalyst w poprzedzających 12 miesiącach
Stosunek niewykupionych serii o nominale poniżej 10 mln zł do zapadających na Catalyst w poprzedzających 12 miesiącach

(źródło: GPW Catalyst, Obligacje.pl)

Jak widać ryzyko jest może niewysokie (szczegolnie jeżeli celujemy w pewniejsze większe spółki, bo przy kwotach do 10mln potencjalne ryzyko znacznie przekracza zysk z obligacji…) ale całkiem realne.

Inwestowanie na giełdzie. A może gra na giełdzie? O przypadkach ludzi którzy stracili na giełdzie spore sumy chyba nie muszę się zbytnio rozpisywać, bo każdy czytał, słyszał, czy może nawet zna takich co potracili małe fortuny.
Sam od kilku lat trzymam około 10% mojego portfela na giełdzie i jest bardzo różnie.
W moim przypadku aktualnie wygląda to tak:

Prawie 10% straty. Ale poprzedni rok zakończyłem (otrzymałem już PIT-8c z Mbanku) z zyskiem około 20% (koszt uzyskania 60k, zysk ponad 12k). Giełda to prawdziwy rollercoaster gdzie jednego dnia jesteśmy stratni, by już następnego być kilka procent do przodu.

Socjal lending nie jest tu żadnym wyjątkiem. Ryzyko jest całkiem spore i po prostu trzeba być tego świadomym, a do strat powinniśmy się przyzwyczaić, bo nigdy nie zdołamy ich uniknąć.
Zaczynałem od portalu kokos.pl – gdzie pożyczałem ludziom pieniądze, z każdym pożyczkobiorcą miałem wiążącą mnie prawnie umowę. Przez 6 lat działalności miesiące w których nie wpadła mi żadna windykacja (tj. nie poniosłem żadnej straty) mogę policzyć na palcach jednej ręki. A mimo to miesiące w których odnotowałem realną stratę były dwa. Przypomnę na 6 lat czyli 72 miesiące. Sumaryczne RRSO to 13.5% na plus oczywiście.

Wycinek mojej historii konta:
procent rat spłaconych;
procent rat niespłaconych;
roczna stopa zwrotu za miesiąc.

Do tej pory pamiętam swoje początki. Zrezygnowałem z lokaty bankowej (bo zabójcze kilkadziesiąt złotych odsetek naliczane od kilkudziesięciu tysięcy złotych na lokacie przestało mnie satysfakcjonować i zaczęło mnie irytować) i udzieliłem kilkadziesiąt pożyczek. Z czego w terminie nie zostało spłaconych z dziesięć. Oczywiście następnych dziewięć zostało uregulowane w ciągu kilku kolejnych dni, ale stres był na tyle duży, że dosyć dobrze pamiętam ten moment do dzisiaj. Na czacie znpd jakiś inny bardziej doświadczony inwestor mnie pocieszył, że to standard i bym się przyzwyczajał 😉
Po 5 latach na kokos (okupionych comiesięcznymi stratami) mój kapitał praktycznie się podwoił. Te same 5 lat na bezpiecznej i gwarantowanej lokacie bankowej dałyby mi 8, może 10 tys. złotych zysku (10-15%).

Rok 2019 też nie był dla mnie jakiś super, mimo tego iż moje pieniądze zarobiły dla mnie rekordową kwotę.
Przypomnę:
Aforti Finance Mintos – 899zł PLN wciąż jest w zawieszeniu
Iute Kosovo Mintos – było prawie 900EUR, aktualnie 484EUR, więc licze na pozytywne zakończenie sprawy
Kuetzal – strata ~2 600 EUR (już je sobie w swoim excelu odpisałem, będzie w podsumowaniu stycznia) oczywiście o pieniądze zamierzam walczyć, ale na odzyskanie całości nawet nie liczę.

Mimo tych strat absolutnie nie zamierzam się z inwestowania wycofywać, nie zamierzam zakładać żadnych lokat. Wciąż będę inwestował w social lending, lekcja Kuetzal była na tyle kosztowna, że zapamiętam ją do końca życia.
Udało mi się wyjść wcześniej z Envestio, 80% kapitału przeniosłem w dużo (moim zdaniem) bezpieczniejsze miejsce Estateguru – pożyczki zabezpieczone hipoteką. Może i zwrot jest dwukrotnie niższy, ale śpię spokojnie.

Inwestuję dalej, a rok 2020 znów ma być dla mnie rekordowy. A straty? Jestem na 100% pewien, że wszystkich nie uniknę.

9 Comments

  1. Jakie są realne szanse na odzyskanie kasy po upadku Envestio? Jaki procent realnie da się odzyskać? Czy da się to jakoś oszacować, ludzie już robią zrzutkę na adwokata. Sprawa Amber Gold ciągnęła się latami i nawet 10 % nie udało się odzyskać. Mam mieszane uczucia co do tego czy brać w tym udział.

    1. Trzeba śledzić na bieżąco facebooka i telegramowe grupy (kuetzaldiscussion, envestiodiscussion) co do szans odzyskania kapitału to naprawdę ciężko powiedzieć. Tak jak napisałem ja kapitał z Kuetzal na razie skreślam ze swojego portfolio.

  2. Pożyczki społecznościowe nie muszą być wcale obciążone wiele wyższym ryzykiem niż lokaty. Dowodem pożyczki zabezpieczone hipotecznie jak na EstateGuru albo na Europpa.eu. Natomiast Kuetzal i Envestio padły raczej nie dlatego, że było wysokie ryzyko, tylko dlatego, że prawdopodobnie od początku były obmyślone jako przekręt. To różnica. Pytanie – co możemy teraz zrobić w tej sprawie?

    1. ciężko powiedzieć, to chyba pierwsze serwisy SL które padły. Co do Kuetzal już wiadomo kilka szczegółow – np. to iż na jednym z zablokowanych kont jest ponad 2mln EUR (które mam nadzieję uda się rozdzielić pomiędzy pokrzywdzonych inwestorów). Co do Envestio – na pewno przynajmniej część ich inwestycji była prawdziwa, więc uważam, że przynajmniej część kapitału jest do odzyskania. Jaka dowiemy się w przyszłości. Fakt, że takie sprawy mogą się ciągnąć nawet latami.

      1. Ja na przykład większość pieniędzy na Kuetzal wsadziłem w pożyczkę przeznaczoną na budowę realnych (to wiadomo na pewno) domów mieszkalnych na przedmieściach Rygi. To też daje jakąś nadzieję na odzyskanie chociaż części pieniędzy. Z Envestio zdążyłem się wycofać dosłownie w ostatniej chwili – dzięki wpisowi Marcina! Wiele tam nie miałem, ale jednak. Podkreślę jednak jeszcze raz, że z czasem okazało się, że Kuetzal było obliczone na ściemę, więc trudno tu mówić stricte o ryzyku inwestycyjnym, skoro prawdopodobnie od początku mieliśmy do czynienia z oszustami.

  3. Witam.
    Dzięki za wpis. Miałem dzisiaj takie przemyślenia, czy iść mocniej w pożyczki, czy jednak ryzyko za duże.
    Dwa pytania:
    – czy jest jakaś polska grupa inwestorów z Kuetzala? Miałem zacząć tam inwestować i mi pożarli depozyt, niby niedużo, ale zawsze szkoda wywalać te parę stów, tym bardziej że ich od podatku pewnie nie odliczę.. jak nie ma to może warto założyć? Tylko jakieś niewielkie grono, bo na Telegramie panuje chaos,
    – widzisz jakieś większe ryzyka na Mintosie? Mówię o platformie jako takiej, nie o poszczególnych pożyczkach.
    Pozdrawiam Piotr

  4. Nie ukrywam że jestem bardzo zaskoczony zamknięciem się Envestio. Co prawda nie zdążyłem tam wpłacić kasy ale miałem już konto potwierdzone dokumentem i miałem na dniach wpłacić pare euro.

    Tak jak piszecie, ryzyka nie da się uniknąć i jesli ktoś chce zarobić trochę bardziej sensowne pieniądze to niestety trzeba się z tym liczyć. Dla mnie osobiście niesamowicie pozytywną informacją jest fakt że chłopaki już na dniach wycofywali hajs z Envestio i Kuetzal pisząc że coś z nimi jest nie tak więc widać ze dobrze znają rynek i śledzą na bieżąco to co się dzieje także warto brać ich zdanie pod uwagę.

    Tym którzy stracili hajs życzę szybkiego odrobienia strat!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *