dochód pasywny, inwestycje, obligacje

Obligacje

Mojej historii ciąg dalszy.
Po tym jak dotarło do mnie, że trzymanie pieniędzy na lokacie bankowej nie jest absolutnie żadnym sposobem na pomnażanie kapitalu i swoich oszczędności, zacząłem rozglądać się za atrakcyjniejszymi sposobami.

Obligacje skarbu państwa – niestety oprocentowane na poziomie lokat. Przewidywany zwrot – poniżej inflacji. Wykreśliłem to z mojego radaru zainteresowań i nie zawracałem już sobie tym więcej głowy.

Obligacje korporacyjne – tu oprocentowanie wygląda dużo lepiej. Najczęściej jest zmienne (uzależnione od aktualnych stop procentowych – więc jesteśmy w miarę bezpieczni, firma je wypuszczająca też jest zabezpieczona przed nagłymi zawirowaniami na rynkach finansowych). Niestety ryzyko rośnie drastycznie – mamy do czynienia z inwestycją na kilka lat i ryzykiem, ze w tym czasie firma przestanie być wypłacalna. A wtedy tracimy cały kapitał.
Za portalem money.pl – przeciętny zysk na obligacjach korporacyjnych to zaledwie 2% powyżej inflacji. A w 2017r. padł niechlubny rekord – firmy nie oddały inwestorom 200mln złotych.
W ciągu roku w kłopoty finansowe wpadło 8 firm:
Action
Sygnity
Admiral Boats
Kerdos Group
PCZ
LZMO
Polbrand
Sami sobie przeliczcie, czy opłaca się inwestować w instrument który daje zwrot na poziomie 2%/rok i ryzykować całość kapitału? Ja doszedłem do wniosku, że mi się nie opłaca.
Przez 3 lata miałem obligacje Best SA – kwota 5k złotych zamrożona. Mam jeszcze obligacje Ghelamco – grzecznie czekam do wykupu.
Nie było tego dużo, miałem szczęście – obie firmy nie były nigdy zagrożone, zwrot z inwestycji pominę milczeniem. Okolica 1-1.5% powyżej inflacji.


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *