dochód pasywny, inwestycje, pożyczki, social lending

Dochód pasywny – czy chciałbym zostać milionerem?

A kto by nie chciał!

Przecież milioner to ktoś kto na koncie ma conajmniej jedynkę i 6 zer, a to prawdziwe morze pieniędzy.
Nawet jako mój cel inwestycyjny mam ustawione dozbieranie do 1 mln złotych. Ale tak naprawdę jest on trochę inny. Nie kręci mnie posiadanie jakichś ogromnych sum pieniędzy na koncie. Mnie interesuje stały w miarę przewidywalny, powtarzalny miesiąc w miesiąc dochód pasywny. Nic innego.

Dochód pasywny

Do tej pory, mój zwrot z inwestycji (ROI) był w miarę stabilny i zawierał się pomiędzy 15, a 17% rocznie. Przy inwestycjach opiewających na łączną kwotę 1 miliona będę miał wtedy przychód w okolicy 150 000 zł rocznie. 12 tys. miesięcznie brutto, na rękę około 10 tys. złotych miesięcznie. Skromne wymagania.

Moim prawdziwym celem inwestycyjnym jest żebym już po prostu niczego nie musiał. Żebym nie musiał budzić się rano na dźwięk budzika. Żebym nie musiał jechać zatłoczonym metrem do pracy. Żebym nie musiał się stresować, że się spóźnię na ważne spotkanie. Żebym nie czekał do piątku. Żebym już nie przeklinał poniedziałków. I żebym obudził się rano bez budzika i przez conajmniej 10 minut zastanawiał się jaki jest dzisiaj dzień tygodnia.

Zaraz pewnie się dowiem jak to praca nas uszlachetnia, jacy to czujemy się w swojej pracy spełnieni i jak kochamy to co robimy. Już to słyszałem wielokrotnie – chcesz pracuj dalej – przecież możesz, tylko już nie musisz. I tutaj tkwi różnica.

Dana jest nam określona ilość czasu na tym świecie. Pracując po prostu sprzedajemy ten czas za określoną stawkę. Nieważne czy jesteś prezesem banku i sprzedajesz swój czas za 500 zł/h czy kasjerkę w Tesco i pracujesz za 20 zł/h.

Dlaczego pożyczki społecznościowe?

Powodów jest co najmniej kilka.

Niski próg wejścia – zauważ, że aby kupić nieruchomość pod wynajem potrzebujesz minimum kilkuset tys. złotych. Za mój cały kapitał mógłbym sobie kupić kawalerkę, może nawet w stolicy. I tyle. Wystarczyłby pech – jeden najemca, który przestanie płacić, który zdemoluje mieszkanie i przez całe lata (biorąc pod uwagę nasze prawodawstwo chroniące nie tego co trzeba) zamiast zarabiać notowałbym straty. Gdybym miał kapitał znacznie większy (pozwalający na rozsądny stopień dywersyfikacji) owszem byłbym bardzo zainteresowany tą formą inwestycji, niestety jestem za maleńki, a wrzucanie wszystkiego do jednego worka nigdy nie było i nigdy nie będzie dobrym pomysłem. W pożyczki społecznościowe możesz inwestować od kilkudziesięciu złotych/euro.

Stosunek zysku do potencjalnego ryzyka jest bardzo dobry – szczególnie obecnie gdy powstały portale P2P typu Mintos oferujące możliwość inwestycji w pożyczki gwarantowane, gdy stajemy się jedynie inwestorem, a ryzyko ponosi firma pożyczkowa (oczywiście wciąż nie jesteśmy bezpieczni w 100% – mocno tutaj upraszczam, proszę zapoznać się z review Mintos). Oferowany procent na razie jest bardzo wysoki – 12-14% (a było nawet 16% dla Euro) – nie ma co się oszukiwać, taki stan rzeczy nie będzie trwał wiecznie. Oprocentowanie będzie spadać, by uplasować się na poziomie 4-8%/rok. Ale to (mam nadzieję) kwestia lat a nie miesięcy czy tygodni.

Stały łatwo policzalny zwrot z inwestycji – pożyczki społecznościowe (social lending) to nie gambling, to nie giełda. Inwestujemy i wiemy, kiedy i w jakiej wysokości dostaniemy spłatę rat, ile otrzymamy odsetek. Zakładając określoną spłacalność (i określoną liczbę opóźnień) możemy sobie podliczyć ile zarobimy w ciągu danego miesiąca. Ba niektóre serwisy (np. Fastinvest – żadna reklama – nie polecam dopóki nie staną się transparentni) podliczają to za nas, nawet dosyć precyzyjnie.

Oprócz tych 3 najważniejszych punktów, to taka prosta forma inwestycji dla praktycznie każdego. Nie trzeba tu analizować wykresów, raportów finansowych, nie trzeba siedzieć godzinami by być na bieżąco z kursami walut. Całość bardzo ładnie się wpisuje w coś do czego dąże – czyli stały, przewidywalny dochód pasywny. Na portale P2P możemy nawet nie zaglądać tygodniami – co mi się nawet zdarzało. Dobrze ustawiony automat będzie reinwestował to co spływa na nasze saldo bez naszego nadzoru.

W każdym bądź razie do mojej wolności finansowej jeszcze długa droga. Trzymajcie kciuki! Ja obiecuję trzymać je za innych.


11 Comments

  1. A propos spadków oprocentowania – nie wiem, czy to już trend, ale od kilku(nastu) dni na Mintosie jest po pierwsze potwornie mało pożyczek na rynku wtórnym, a po drugie spadło ich oprocentowanie. Obecnie niełatwo jest ustrzelić coś na 13% w PLN, a jeszcze przed chwilą AlfaKredyt dawało 15%, a kuki.pl 14,5%. W tej sytuacji zaczynam się zastanawiać, czy nie przenieść środków na inną platformę, z pożyczkami dla klientów korporacyjnych, a nie indywidualnych. Ale jeszcze chwilę poczekam, może to chwilowy trend.

    1. Dodam, że jakieś dwa tygodnie temu było dobrze ponad 200 tysięcy pożyczek na rynku pierwotnym Mintosa. Dzisiaj rano jest ich… już poniżej 55 tysięcy!

        1. Owszem, okres wakacyjny się skończył wiec teraz trzeba spałać pożyczki zamiast je brać. Niedługo wszystkich zmarłych i Boże Narodzenie więc, pewnie znów będzie w czym wybierać.

          Co do innych platform EUR czy nawet mintos EUR to kurde, teraz ojro jest drogie na wymianę …

      1. Heh, no niestety, ja mam nadzieję, że to jedynie martwy sezon i ilość pożyczek oraz oprocentowanie wróci do tego co mieliśmy 2 miesiące temu, gdy w EUR dało się inwestować nawet na 16% (mogo).
        Jeżeli w listopadzie/grudniu wciąż na markecie pierwotnym będzie taka posucha to niestety ale będę szukał nowych możliwości inwestycyjnych. Nie jestem zainteresowany zwrotem w okolicy 8-10%, celuję w 15%/rok.

          1. Sam jestem w kropce – szczególnie, że przez ostatnie miesiące sporo dokapitalizowałem ten serwis. Jeżeli trend się utrzyma to w przyszłym tygodniu nie będzie w co inwestować. Nawet Dinero zostanie rozszarpane.

  2. Ostatnio sam o tym dużo myślałem. Liczę na to że uda mi się to zrobić najpóźniej mając 50 lat tak żeby później już faktycznie móc cieszyć się życiem. Muszę tylko wszystko podliczyć na ile jest to możliwe 🙂

    Tak z ciekawości, jak jest u Ciebie? Prowadzisz jakąś analize/wyliczenia na ile jest to możliwe i kiedy to się może stać?

    1. Ta, mam excela z planem do przodu na kilkanaście lata. Z ciekawości rozciągnałem pola – dojść do pierwszego miliona (czyli tych 10k pasywnego dochodu miesięcznie) powinienem w 2025 – czyli za 5 lat.
      O ile dojście do pierwszego miliona to kwestia 10 lat (startując z kapitału 100k, +15% rocznie, +25k własnego dofinansowania rocznie) to drugi milion wpada już po 4 latach, trzeci po 3, czwarty po dwóch, itd.

      1. „The rich get richer and the poor get poorer”. Pieniądz później sam już robi kolejny pieniądz także się nie dziwie że kolejny milion miałby przyjść szybciej.
        Jedyne co mnie zastanawia jeszcze to czy uwzględniłeś podatki z tych inwestycji + inflację?

        1. Nie podatków w tym excelu nie uzwględniam. Więc zajmie mi to trochę więcej czasu ;(

          Ale właśnie o to chodzi by traktować pieniądze/kapitał też jako narzędzie. Wiekszość z nas to bezmyślni konsumenci (piszę o ogóle, nie o inwestorach), ba wydajemy nie tylko na bieżąco wszystko pieniądze które zarobimy, ale też wydajemy te które zarobimy przez następne lata.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *